9 I 2011

Irytacja. Kłótliwość. Te cechy towarzyszą mi od kilku dni. Wczoraj posprzeczałem się z Doktorkeim. Po raz pierwszy od czasu jak się znamy. Chociaż nasza znajomość ma dość specyficzny charakter. Znamy się parę lat ale jeszcze nie spotkaliśmy się. Istna znajomość XXI wieku, czysto wirtualna. Lubię go mimo, że znamy się tylko z pisania i telefonów. Oby w tym roku to się zmieniło.

8 I 2011

Od połowy listopada praktycznie nie wychodzę z domu. Nie spotykam się ze znajomymi. Gdy ostatnio napisałem o tym dwóm osobą, zaczęto podejrzewać u mnie depresję. Jednak do tego stanu u mnie daleka droga. Nie jest ze mną tak źle. Po prostu nie mam ochoty na kontakty z ludźmi. Mam mały ludziowstręt. Ostatnio najlepiej czuję się w swoim pokoju, na tych kilku metrach.

W filmie „Nostalgia Anioła” Petera Jacksona w jednej ze scen na wystawie księgarni plakat reklamujący trylogię „Władca pierścienia”. Niby przypadek He he

7 I 2011

Dziś odszedł Krzysztof Kolberger. W książce „Fotonostalgia” takim zdaniem zaczęła Jego opis Agnieszka Osiecka „Krzysztof Kolberger jest dobry dla ludzi”. I to najczęściej było dziś powtarzane o Nim we wspomnieniach. O tym jakim był cieplnym, serdecznym człowiekiem. Moje skojarzenie z nazwiskiem Kolbergier zawsze będzie głos. Upalne letnie dni audycje „Lata z radiem” i ten aksamit płynący z radia. Tak kojący. Pokazujący piękno słowa pisanego. Wieloletnia walka z choroba, sprawiła, że jego uroda nabrała szlachetnych rysów. Przestał być słodkim chłopcem stał się człowiekiem zmagającym się z losem.

Dzięki TVN 24, a dokładniej rzecz ujmujący Andrzejowi Morozowskiem i jego programowi odkryłem nowego komika ojca Ziembę. Na pytania dziennikarza o księży chodzący po kolęndzie tak piękni kluczył takie śliczne bajki opowiadał, że uchachałem się koza po trawce.

Mój nieudacznik sąsiad, katopolak na drzwiach napisał C+M+B. Od kiedy to Kacper jest przez C no chyba że Kacper został przechrzczony na Cypriana, Cezarego

6 I 2011

Obejrzałem dziś „Różyczkę”. Film z dobrze opowiedzianą historią, świetnie sfilmowany oraz zagrany koncertowo na 3 osoby. Andrzej Seweryn to klasa sama w sobie. Robert Wieckiewicz w roli chama porażający. Wiedział facet kiedy opuścić „Samo życie”, dzięki temu rozwinął się, uniknął pułapki i gra świetne, różne role. No i Magdalena Boczarska. Posągowa blondynka. Dawno żadna polska aktorka tak pięknie się nie rozbierała.  Odważna, mocna rola. Czasami jej bohaterka kojarzyła mi się z Marlin Monroe. Jej sex apelem, wrażliwością, dawka naiwności i sliy, oraz nieustannej potrzeby ciepła, akceptacji i miłości

5 I 2010

Dziś przeżyłem coroczne zbieranie kościelnego haraczu zwane potocznie jako kolenda. Przy okazji moja teoria, że zawsze mam rację J  po raz kolejny została udowodniona. W poniedziałek jedne sąsiadce powiedziałem, że czarna draq queen będzie przed 17 i się sprawdziło. W naszej klatce zakończyło się wszystko o 16.30.  Drugi przykład powiedziałem  Królowej Matce, że Gośka cos od nas pożyczy i tak się stało wzięła od nas kropidło. Ksiądz był u nas 3 minuty. Pod czas mówienia modlitwy spojrzał na zegarek. Lekcje religii które brałem w podstawówce poszły się w tym momencie jebać. Uczono mnie, żeby modlić się w skupieniu, należycie w wyciszeniu, godnie a tu bum. 3 minutowa wizyta i zium dalej. Jak kurwa szybki numerek forsa i fruuu do następnego klienta. A jeszcze wraz z ulotka Fan Fary była ulotka o tym jak przekazać 1% na kościół. Szczyt bezczelności. Tylko forsa, forsa, forsa.  Powinno to być zlikwidowana ta szopka.

4 I 2011

Na ośnieżonych trawnikach coroczny po sylwestrowy burdel. Wystawa co kto pił na dworze o północy czyli piwo lub rosyjski szampan. Pozostałości po petardach i sztucznych ogniach. Polacy jednak są brudasami. Śmieci rzucają byle gdzie. Brak kultury osobistej i wyczucia ekologicznej w tym narodzie jest chyba już cechą narodowa.

W reklamie reżyserskiego debiut filmowy Cezarego Pazury „Weekend” przedstawiany on jest jako król polskiej komedii. No helloł a co z Stanisławem Bareja, Juliuszem Machulskim, Tadeuszem Chmielewskim. Oni to co neptki. Od lat Pazura nie zrobił nic dobrego więc ten tytuł zdecydowanie na wyrost.

3 I 2011

Pierwsza w tym roku wizyta w Kauflandzie. Co za przyjemność, spokój mało ludzi żadnych kolejek przy kasie.

Nowy rok u mnie przyniósł brak apetytu. Wszystko chyba po sylwestrowym obiedzie własnej roboty. Mianowicie spaghetti z tuńczykiem. Obiadem się wtedy jak świnia. I chyba teraz mam jadłowstręt.

1 I 2011

Królowa Matka po powrocie z pogrzebu i licznych telefonach w ciągu ostatnich dni myśli, że teraz znowu nastanie era spotkań i kontaktów rodzinnych. Co za cudowna naiwność. Myślenie, że po tylu latach milczenia, ignorowania się jedna śmierć, jedne pogrzeb wszystko zmieni. Wiadomo, że już za chwilę wszystko wróci do stanu sprzed 29 grudnia. Przy okazji dowiedziałem się że mój kuzyn mieszka w tym samym bloku co moja psiapsióła, no i że mamy w naszej rodzinie odpowiednik Brooke z „Mody na sukces”. I niech ktoś powie, że opery mydlane to nie samo życie 😉

31 XII 2010

No i mamy ostatni dzień roku. Czas na małe podsumowanie. Dla nie rok 2010 upłyną pod znakiem strat. Zaczęło się od pracy. Potem pierwsza śmierć, zmarł mój dobry kolega. Przed 30tka dopadł go zawał serca. Nie miał chłopak szczęścia w życiu. Mam nadzieję, że gdziekolwiek jesteś Tomku jest Ci dobrze. Strata M to też ten rok. Poznałem też w tym roku rodzinę ze strony mojego ojca. Ściślej biorąc jednego jej członka i jego męża. Dziwny to był rok i kończy się śmiercią. Trochę boję się nowego roku, albowiem lata w których ostatnie cyfry były takie same zawsze były dla mnie złe. Więc oby nie powtórzyło się prawo serii. Wszystkim życzę spokojnego i lepszego roku 2011.

30 XII 2010

Cytując tytuł jednego z moich kultowych seriali przez ostatnie 24 godziny wiele się zmieniło. Po wielu telefonach rodzinnych Królowa Matka jedzie na pogrzeb. Chyba nigdy tyle członków tej rodziny nie dzwoniło do nas jednego dnia. Oczywiście przy okazji jedni obrabiali dupę drugim. Jeden denat a taki przepływ informacji. Wyszedł z tego niezły obraz przykładnej polskiej katolickiej rodziny. Rodziny do której ja wybitnie nie pasuje. Mówię co myślę, antyklerykał, pedał. Mieszanka wybuchowa  no i nie uczestniczę w uroczystościach po to tylko  by odbębnić imprezę, aby się pokazać. Od tego jest w tej rodzinnie specjalistka. Nie będę z nią konkurować. Niech będzie królową pogrzebową.