Poczułem się dziś jakby wrócił do czasów PRL-u. Płaciłem rachunek za kabel i pani w okienku zapytała mnie uroczym głosem „5 złotych ma?” . W pierwszej chwili zacząłem się zastanawiać kiedy z dziunią piłem brudzia i nie mogłem sobie takiego faktu skojarzyć. Wiem, że nie wyglądam na swoje lata ale myślę, że zasługuję jako klient na odrobinę szacunku i nie zwracanie się w tej paskudnej bezosobowej formie.
Zacząłem czytać książkę Szymona Hołowni „Kościół dla średnio zaawansowanych”. Jak to się mówi wroga należy poznać bliżej J. A tak serio już facet ciekawie piszę na przecież trudne czasami tematy. Nawet parę razy się zaśmiałem. I podziwiam odwagę w krytykowaniu czasami, tej polskiej odmiany katolicyzmu tej odpustowej i tej szalenie płytkiej.