Wczoraj chyba ustanowiłem rekord w podzielności uwagi. Jednocześnie robiłem za psychologa dla mojego przyjaciela, wysyłałem maila., robiłem wpis na blogu przez facebooka pisałem z dwójką inych znajomych i udzielałem się w dyskusji na tym portalu. I nigdzie nie straciłem wątku.
Ciężka noc za mną. Dostałem kolejnego ataku telepki. Dla kogoś kto lubi mieć kontrole utrata jej nad własnym ciałem jest koszmarem. Miałem kilka miesięcy spokoju i znowu się odezwała drugi atak w tygodniu.
Dziś od godziny 10 do 17 nie było prądu. Dwóch zabawnych panów coś kombinowało fazy i inne te sprawy. Zapewne pokłosie wielkiej awarii jaka miała miejsce w styczniu gdzie przez dwa dni nie było prądu. Ciekawe tylko dlaczego za to zabrano się po prawie roku zamiast latem gdy dni są długie i ciekawe dlaczego panowie nie zabrali się do tego od 8 np. tylko od 10