Tęczowe kino.
O tym jak jedna noc może zmienić, przetasować życie opowiada film z 2014 roku Mój przyjaciel heteryk The Last Straight Man.
Wszystko zaczyna się w wieczór kawalerski Coppera (Scott Sell). Wśród jego uczestników jest jego długoletni, najlepszy przyjaciel Lewis (Mark Cirillo). Gdy panowie zostają sami, zaczynają pewną grę. W jej wyniku Lewis opowiada przyjacielowi, że uprawiał sex z innym mężczyzną. Ta rozmowa stała się iskrą, którą sprawiał, że przyjaźń panów wkracza winne rewiry. Tej nocy poszli po raz pierwszy do łóżka. Dla Copera zacznie się nowy rozdział w życiu, badanie swoje sekularności. Od tego dnia przyjaciele spotykają się co roku w tym samym pokoju hotelowym, w którym wszystko się zaczęło. My jesteśmy świadkami kilku takich spotkań. Widzimy, jak ich życie się zmienia, jak oni się zmieniają, ich potrzeby. Jak dorastają do podejmowania różnych trudnych decyzji.
Film Marka Bessengera, autora scenariusza i reżysera. to bardzo intymna opowieść. Zarówno na poziomie uczuć, albowiem całość rozgrywa się tylko między dwojgiem bohaterów. Praktycznie przez cały film nie widzimy nikogo innego. Jest niemalże teatralny. Ale także intymny jeśli chodzi o sceny erotyczne, nagość. Trochę w tym filmie jej jest. Ta opowieść o trudach życia, osoby, która jest rozdarta uczuciem do dwóch osób. Nie bardzo też pogodzonej ze swoją orientacją. Druga strona zaś, kocha swojego przyjaciela, czasami chciałby więcej, ale godzi się na to co ma.
Ciekawostki
Początkowo w kolejnych częściach filmu te same postacie miały grać różne pary aktorów, ale pomysł uznano za zbyt „efekciarski”.