Gdy na X pojawiła się informacja, że Nawrocki nie podpisze podwyżki akcyzy na alkohol, w pierwszej chwili pomyślałem, że ten wpis to robota mojego znajomego z tego portalu. On znany jest i w tym niezły z niego mistrzunio ze wkręcania innych. W cudowny, złośliwy sposób tworzy wpisy w imieniu różnych instytucji. Kilkoro uczestników dało się nabrać na to. Bo nie mogłem sobie wyobrazić, czemu można nie popierać tego pomysłu. Po pierwsze chodzi o zdrowie Polaków, o bezpieczeństwo na drogach, wiadomo powszechnie, że pijani kierowcy stanowią plagę na polskich drogach. Po drugie zyski miały w dużej mierze iść na uzbrojenie i modernizację armii. Czyli mamy rozumieć, że Nawrocki nie chcę bezpiecznej Polski.
24 VIII 2025
Z archiwum psiks. Za nim jesienią na Polsacie po latach znowu zagości Randka w ciemno, mały wywiad z tygodnika Antena z Jackiem Kawalcem, pierwszym prowadzącym ten program w Polsce.

23 VIII 2025
W tym tygodniu nadrobiłem pewne telewizyjne zaległości. Zrobiłem sobie maraton z pierwszym sezonem teleturnieju The Floor.
Słyszałem już wcześniej o tym formacie, o tym, że w USA Rob Lowe jak prowadzący świetnie sobie radzi, że w Polsce program miał sporą oglądalność. Postanowiłem sprawdzić, jak to się ogląda.
No i oglądało się całkiem nieźle. Nie najgorszy kasting przeprowadzono wśród uczestników. Program miał dobre tempo. Im dalej w las, tym robiło się ciekawiej. Różnorodność tematyczna pól też sprawiała, że fajnie się to oglądało. W swoich dyscyplinach przed telewizorem walczyłem i odpowiedzi udzielałem. Więc można powiedzieć, że atmosfera mi się udzieliła. Mikołaj Roznerski jako prowadzący, też daje sobie radę. Widać, że poczuł sympatię to uczestników, nie pchał się za bardzo na pierwszy plan. Może za dużo czasami krzyczał i rękoma machał, ale widać tak musiał. Pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie. Może też za często przypominano zasady gry.
Będę czekał na następne odcinki, nie wiem, tylko, czy skrócenie ich czasu, bo w następnych sezonach odcinki będą krótsze, nie będzie błędem. Bo może być tak, że ledwo widz się wciągnie, a to już koniec odcinka. A jak jeszcze dojdzie to wieczne przypominanie reguł, to bardziej się program skróci. Ale poszyjemy, zobaczymy.
22 VIII 2025
Wczorajszy koncert Top Of The Top Sopot Festival Orkiestra mistrzom zakończył się dość niespodziewanie i dramatycznie, wiadomością o śmierci Stanisława Soyki. Sam koncert był nie najgorszy. Może nie arcydzieło, ale też nie specjalnie zły.
Mówiąc może brzydko, stara gwardia pokazała, że nadal potrafi oczarować widzów. Ewa Bem, Krystyna Prońko, Kayah i Grzegorz Turnau pokazali klasę i po raz kolejny udowodnili, jakie talenta posiadają. Z młodszego pokolenia dobra była Natalia Przybysz. Całkiem dobrze z Boskim Buenos poradziła sobie Natalia Nikiel. Trochę dziwnie zaprezentowała się Renata Przemyk. Igor Herbut znowu pokazał się jako ciekawy wokalista. Gorzej wypad Kamil Bedarek i Krzysztof Cugowski.
Świetny był też Mateusz Hładki jako prowadzący. Nie było niepotrzebnych żenujących żarcików. Była klasa i odniosłem wrażenie, że szacunek i uwielbienie dla wykonawców, twórców i piosenek. Taki prowadzący w dobrym, starym, eleganckim stylu.
21 VIII 2025
Nie żyję Marcel Łoziński. Polski dokumentalista. W 1995 „89 mm od Europy” było nominowane do Oscara w kategorii „Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny”. W 2009 roku „Poste restante” zdobyło Europejską Nagrodę Filmową dla najlepszego europejskiego filmu krótkometrażowego.
Jednym z ciekawszych filmów jego autorstwa był Wszystko się może przytrafić W nim jego 6-letni syn Tomek w łazienkach Królewskich, rozmawia z obcymi ludźmi, głównie w starszym wieku. Było w tym filmie wiele szczerości.
Koszmarna czarna seria jakaś. Późnym wieczorem dowiedzieliśmy się, że zmarł Stanisław Soyka. Miał jeszcze dziś wystąpić na koncercie w czasie festiwalu w Sopocie. Nie zdążył.
Był wybitnym wokalistą jazzowym, pianistą skrzypkiem, kompozytorem. Współpracował między innymi z Wojciechem Karolakiem, Tomaszem Stańko czy Michałem Urbaniakiem. W swojej twórczości oddawał hołdy Szekspirowi, Osickiej, Miłoszowi. Obdarzonym był głosem o charakterystycznej barwie.
Poniżej chyba jedno z moich pierwszych zetknięć z Soyką.
20 VIII 2025#
Od dłuższego czasu moja mama zaczytuję się w książkach Moniki Szwaji. Postanowiłem się przekonać, czy i ja się będą tak zachwycał jej twórczością. Na pierwszy ogień poszły Zapiski stanu poważnego. Uwaga wpis zawiera spoilery.
Jestem ciekaw czy autorka świadomie, czy też nie w tej książce opisała pewne patologie. Bo o to facet głównej bohaterki, łatwo uzyskuje rozwód, bo sędzią jest kochanek koleżanki jego ukochanje. Taka trochę forma sędziego na telefon. Ogólnie sytuację ręką rękę myję pojawiają się co chwila. Jest w tej historii pewne niekonsekwencja. O to główna bohaterka Wiki, pani z telewizji, kobieta wykształcona, z rodziny też inteligenckiej, ma obawy o zdrowie dziecka, bo poczęte zostało po pijaku. Ale potem w czasie całej ciąży, nawet na kilka dni przed porodem co chwilą piję alkohol. W Wielki Piatek kaczki piec nie chcę, ale winko sączy. Ma też pretensje do ojca o konserwatywne poglądy, ale sama odniosłem wrażenie, nie bardzo szanuję zawód swojego szwagra. Dla niej jest tylko ortopedą.
Nie jest to jakaś wielka literatura, główna bohaterka bywa irytująca, nawet rozkapryszona pod pewnymi względami, trochę snobka. Świat opisany jest czarno- biały. Ale nie mogę odmówić autorce łatwego języka, poczucia humoru. Ot książka na urlop, upał bądź chorobę.
19 VIII 2025
Dzień robienia przetworów. Aby sobie umilić czas krojenia warzyw, tradycyjnie włączyłem sobie coś, by leciało w tle i mrugało. A że pracy było sporo na tapecie wylądowały dwa dokumenty.
Celine Dion: jak rodzi się gwiazda to podróż w czasie opisująca początki kariery tej kanadyjskiej gwiazdy. Poznajemy drogę do występu na Eurowizji w 1988 roku. Kompozytor piosenki mówi, że wśród potencjalnych kandydatek do zaśpiewania piosenki jego autorstwa była jakaś piękna Polka. Wybór wiem na kogo padł, bo potrzebował pięknego głosu, a nie modelki. I z jakim rozrzewnieniem ogląda się fragmenty tamtego koncertu. Jakie to było uroczo skromne, czasy, gdy jeszcze liczyła się piosenka, a nie otoczka.
Zaś po obejrzeniu Jak US Army cenzuruje Hollywood, chyba odkryłem, dlaczego nie podobał mi się dyptyk Top Gun. Po prostu wyczułem, że to propaganda. Pierwszy film miał po wojnie w Wietnamie naprawić obraz wojska wśród Amerykanów. W USA jest specjalna jednostka w armii, od której zależy, czy wojsko będzie pomagało realizatorom filmów. Muszą oni dostać scenariusz, filmu czy serialu i jak im się coś nie podoba, żądają zmian. Inaczej nici z np. wynajmu sprzętu czy statystów. Np, przez armię dokonano zmian w Iron Manie. Armia jest cenzorem i wykorzystuję filmy i seriale do propagandy. I bywało tak, że filmy przez brak zgody na współpracę padały.
Ciekawy to dokument, pokazujący jak można manipulować widzami, opinią publiczną, za pomocą filmów rozrywkowych. Niby ta sekcja ma starć się, by obraz armii był jak najbardziej wiarygodny,Z drugiej mamy takie Top Guny, pełen czystej fantazji.
18 VIII 2025
W ciut starszym kinie.
Ostatnio nadrobiłem pewne zaległości filmowe, mianowicie obejrzałem film Dobry agent z 2006 roku.
Historia Edwarda Wilsona (Matt Damon), który po studiach na yale zostaje szpiegiem. Na tym polu odnosi sukcesy, ale kosztem życia prywatnego. A o to ostatnie można go winić, bo kto zaniedbywał żonę o aparycji Angeliny Jolie? Może nie ma w filmie DeNiro efektownych pościgów, strzelanin, całej walizeczki gadżetów, ale jest klimat. Jesteśmy świadkami historii, która toczy się prawie 40 lat. Może i tempo jest niespieszne, ale uwierzcie po jakimś czasie będziecie siedzieć w tej historii po same uszy. Bo atmosfera bywa bardzo gęsta.
Do tego Matt Damona w jednej z najlepszych jego ról. Gra spokojnie, prawie na jednej minie, ale jest w tym hipnotyzujący. A jako ciekawostka w pierwszej kinowej roli pojawia się Eddie Redmayne.
Dobry agent to taki amerykański, poważny Bond.
17 VIII 2025
Męczący to był tydzień. Te badania, trwające prawie dobę, dały mi w kość. Była też szansa na spełnienie pewnego marzenia i nie wyszło. A było o włos. Na wyciągnięcie ręki, ale się nie udało. Niby nic wielkiego, ale zawsze jakiś żal jest. Teraz tylko czas utulić ten żal/żalik.
16 VIII 2025
Od kilku dni pewna piosenka na bezczela chodzi mi po głowie. Tak hula i hula, niczym szalona krasula. Po wyszukaniu jej na twojej tubie okazało się, że, w tym roku, mija 40 lecie jej triumfu na festiwalu w Sopocie. O to ona.