11 III 2011

Trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii to temat dnia. Po raz kolejny okazało się, że względem żywiołu człowiek jest bezsilny.  Wystarczy chwila a wszystko znika. Życie, dorobek, miasta, wsie. Człowiek staję się bezsilny wobec siły wody. Rano oglądałem tvn24 i miałem ochotę ukręcić łep Jarosławowi Kuźniarowi. Zachowywał się jak kretyn, „rozkosznie” się przekomarzał z dziennikarzem z tvncnbs o strefy czasowe w USA. Znowu pokazał, że w chwilach gdy coś się dzieję na żywo, gdy nie ma scenariusza to leży i kwiczy. Zaciekawiło mnie też to, jak szybko dzwonili do tvn24 Polacy mieszkający w Japonii. Az tak byli głodni krótko chwałej sławy . co jest w naszym narodzie, że zamiast uciekać my patrzymy na katastrofy. Praktycznie zerowa myślenie o własnym bezpieczeństwie

Zajrzałem na stronę konkurencji J czyli sierotki Marty Kaczyńskiej. Na początku był codzienny wpis. Ostatni jednak ma datę 5 marca. Czyli mnie więcej z chwilą wybuchu afery z ułaskawieniem wspólnika jej męża. Ciekawe czemu zamilkła istotka. Krytykować wszystkich  miała odwagę. Z chwilą jednak gdy smrodek ulokował się przy jej rodzinie nagle znikła.

10 III 2011

Obejrzałem film „127 godzin”. Powalił mnie. Świetne zdjęcia, oddające niesamowite krajobrazy. Nieraz zastanawiałem się jak operator zrobił dane ujęcie w tak ciasnych warunkach. James Franco wielkie brawa. Jest praktycznie w każdej scenie. Gra tak, że i ja czułem jego ból. Nieraz musiałem odwracać wzrok, głównie miedzy 1:14 a 1:18. dla mnie ma on sobie coś z Jacka Nicholsona tego samego diabełka w oczach i uśmiechu. A Jamesa pokochalem jak zobaczylem go w „Spidermanie” Film tez pokazuję jak niedoceniamy często osób, rzeczy które myślimy, że są nam dane na zawsze. Bo wystarczy jeden mały myk, źle postawiony krok, kamień na naszej drodze i znikam nam np. woda. Nie warto też tracić mimo różnych przeciwności losu nadziej. Nie poddawać się. Walczyć. Zdaję sobie sprawę z banalności tych słów ale cóż, czy życie nie składa się z serii banałów. W tych gorszych dniach bohatera trzymały przy życiu wspomnienia o rodzinie, przyjaciołach, zdarzenia zwyczajne  coś czuję że prędko ten film nie opuści mojej głowy.

9 III 2011

Zawsze uważałem, że najgorsza jest nadgorliwość. Taką postawę ukazuje ostatni stowarzyszenie farmaceutów katolickich. Chcą oni takich zmian w prawie aby mogli nie sprzedawać środków antykoncepcyjnych jeśli im sumienie na to nie pozwala. Czemu religijni fanatycy chcą na siłę uszczęśliwiać innych. Czemu myślą, że mają receptę na uszczęśliwiania na siłę innych, ze wiedzą co jest dla nich najlepsze. Farmaceuci, jak zresztą każdy swoje poglądy religijne powinien zostawić przed wejściem do pracy. Przecież ci co kupują środki antykoncepcyjne wiedzą co robią i używając terminologii religijnej biorą to na swoje sumienie. To ich decyzja. Więc po co inni się chcą w to wpieprzać. Próbują być bardziej papiescy niż papież.

Dziś urodziny Ł. Złożyłem mu życzenia mimo wszystko, podpisując „twoja depresja” taki cytat z piosenki Urszuli „Depresja”. Ot zrobiłem sobie dobrze.

8 III 2011

Jestem ciekaw co za kretyn bądź kretyni układają ramówki Comedy Central i jej siostrzanego kanału Comedy Central Family. W tym  samy czasie o 18 na obu kanałach jest nadawany serial „Jim wie lepiej”. Dla mnie ten serial jest jednym z najsłabszych w ofercie programowej CC.  Żenujące żarty, aktorstwo na słabym poziomie. Wolałbym mieć wybór jakiś. Myślałem, też, że skoro praktycznie VH1 zmienił się w stacje nadająca seriale stricte rodzinne to właśnie Jim przejdzie już na stałe tam a CC będzie nadawał inne, odważniejsze seriale.

Zostałem rebeliantem można powiedzieć. Dziś stałem na przejściu na pieszych. Mała uliczka osiedlowa gdzie sygnalizacja świetlna potrzebna jest jak przyzwoitka w burdelu. Czerwone światło. Samochodu ani śladu. Więc przechodzę na drugą stronę. Za moim przykładem poszły dwie starsze panie które stały po drugiej strony ulicy. Czyżby był materiałem na nowego Wałęsę czy Havla 🙂

7 III 2011

I znowu wybuchła małyszomania. Wraz z chwilą gdy Adam mała mysz Małysz ogłosił koniec kariery media oszalały. Programy informacyjne zaczynały się i kończył się newsami o Małyszu. Czekałem w niedzielę aż na żółtym pasku tvn24 ukaże się napis, że Adam Małysz wysrał się po raz pierwszy po powrocie do kraju. Nigdy nie byłem fanem sportowca. Uważam, że jest on, pozbawiony osobowości, nudny dość. W dodatku odnosił sukcesy w dyscyplinie która poza kilkoma krajami i to głównie w Europie nie jest popularna a w niektórych nawet egzotyczna.

6 III 2011

Ciąg dalszy mini maratonu oscarowego. Dziś obraz z ubiegłego roku „Mike Wielki The Blind Side”. Film konfekcja dobrze zrobiony ale nic wielkiego. No i gdyby był akademikiem raczej swego głosu nie oddal bym na Snadrę Bullock. Rolą niezła ale nie rzuciła mnie na kolana. Myślę, że bardziej go dostała w dowód sympatii niż za talent.

Karolina Korwin Piotrowska często w „Maglu towarzyskim” piętnuję kołtunizm a w nowym odcinku „Kino, kanapa, ksiązki” sama go zaprezentowała.  Pod czas omawiania „American Beaty” nie nazwał po imieniu masturbacji Lestra Burnhama. Zamiast tego użyła jakiegoś eufemizmu. Przecież ten program oglądają dorośli ludzie więc po co ten sztuczny wstyd.

W sprawie ułaskawienia kumpla Marcina Dubienieckiego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie ma dobrej odpowiedzi czy śp. prezydent wiedział czy nie wiedział co robi. Jeśli wiedział to oznacza prywatę ale też tak ukochany przez obu braci K układ. Czyżby jak zwykle najciemniej było pod latarnią. Jeśli zaś nie wiedział to oznacza, że miał złych współpracowników oraz nie najlepiej znał swoją rodzinę a to odkrywa inny aspekt sprawy, że rodzina K najlepiej wychodzi tylko na bilbordach wyborczych.

Po wczorajszym wieczornym seansie „Czarnego łabędzia” miałem koszmary. Śniło mi się że mamuśka robiła sobie z brązowej nici doczepki , sztuczne włosy i przyszywała je sobie przy lustrze w łazience. Igła i nitką w skórę głowy.

5 III 2011

Sobota pod znakiem filmów oscarowych.  N pierwszy ogień poszedł „The Social netowork”  Lubię kilka filmów Fischera „Siedem”, „Grę” czy też ”Podziemny krąg”. Zawsze lubiłem w nim tę odrobinę szaleństwa, wizję plastyczną więc zaskoczony zostałem prostotą nowego filmu. Film zwykły, bardziej przegadany niż z akcją. Świetny Jesse Eisenberg który w tym filmie mówi szybciej niż ja. Z filmu wynika, że twórca najpopularniejszego portalu społecznościowego jest osobą szalenie antyspołeczną. No i po raz  kolejny okazało się, że wszystko przez kobietę. Gdyby nie zerwanie Facebooku by nie powstał. Drugi dziś film to „Czarny łabędź”. cudownie schizofreniczny film. Nigdy nie wiadomo czy to prawda czy jakaś wizja. Jak zwykle akademia nagradza aktorów za odwagę Natalie Portam często przekraczała granicę. Mocna rola. Po ostatnich minutach było mi zimno z wrażenia.  A caly film czasami przypominał mi „Showgirls” Tylko tu obyło się bez cycków co kilka minut, bez kiczu i złego smaku. Ale w obu filmach mamy tancerki, rywalizację, ambicję i starszą tancerkę której kariera się kończy i ma wypadek.

4 III 2011

Oglądałem jedne z ostatnich odcinków serialu „Idealna żona”, mowa w niej była o Tea Party. Od razu miałem skojarzenia z naszą sceną polityczną a zwłaszcza z Leszkiem Balcerowiczem. Od kliku tygodni ten wybitny ekonomista wygłasza nowe triady jedna za tym nic nie idzie. O wiele lepiej było by gdyby Balcerowicz zamiast tylko przyjmować pozę wykładowcy zaczął też robić coś by słowa ciałem się stały. Może nowa partia, stowarzyszenie i sprawdzić co na jego propozycje powie społeczeństwo. Czy zaufa mu i da polityczny mandat by mógł sprawdzić czy ludzie dadzą mu ponownie szanse. Może czas wyjść z pozycji wszystko wiedzącego profesora. Drażnią mnie politycy PJN dlaczego zachowują się jak polityczne dziewice. Jakby nigdy nie byli w sejmie jakby nigdy nie zajmowali stanowisk rządowych. Ich nagle zakończona miłość do prezesa. Jakie to wszystko fałszywe, pełne braku szacunku do Polaków i ich pamięci. Są niczym przeterminowany towar w supermarkecie na który nalepia się nową naklejkę z dłuższa data ważności, lekko odpacykowany by nie śmierdział i rzucony ponownie na sklep.

3 III 2011

Dziś zmarła Irena Kwiatkowska. Aktorka z tych przez duże A. Wychowała całe pokolenia Polaków. Ilu z nas słuchało Jej jako plastusia. Dzięki Niej w szarych i ponurych czasach było weselej czy to w Kabarecie Starszych Panów czy Dudku. Nikt ja Ona nie potrafił deklamować „Ptasiego radia” ile w tym było czaru uroku no i ta dykcja, artykulacja. „Wojna domowa” to głównie dzięki niej dla mnie rzecz kultowa. Ile w niej było ciepła, skromności. Była jak dobre domowe konfitury. Smakowało się Jej aktorstwo z wielką rozkoszą. Wiadomość o Jej odejściu ścięła mnie z nóg. Tak jak by odszedł ktoś bliski z rodziny.

2 III 2011

Dzień mogę opisać dwoma słowami wkurw gigant. W jednej z instytucji  państwowych ogłoszono konkurs na staż. Spełniałem wszystkie wymagane warunki więc postanowiłem startować. Dziś rano na stronie internetowej dowiedziałem się, że konkurs odwołano. To już drugi raz zdarza się taka sytuacja. Najgorsze jest to, że nie jest podawana przyczyna odwołania. Równie dobrze może to być jakiś kaprys. Prawo powinno nakazywać podania do publicznej wiadomości czym spowodowane jest odwołanie konkursu. Nie dość, że często gęsto takie konkursy są zorganizowane tylko dla formalności  bo zwycięzca jest znany to jeszcze się je odwołuję.  Zupełny brak szacunku dla ludzi. Robi im się nadzieję i bum po chwili pokazuję figę. To, że w firmach prywatnych zdarza się nie szanować, oszukiwać  pracowników zdarza się ale że też i państwo robi takie numery. Prosto droga to stania się anarchistą