Chyba zdarłem sobie dzioba. Jakimś cudem, sam nie wiem, jak do tego doszło, mam jakieś małe przeziębienie. Katar, drapanie w gardle. Po tylu latach spokoju, takie coś. Czyżby kolejny na starość i odporność już nie ta? Dbajcie o siebie.
Peter Jackson zostanie nagrodzony honorową Złotą Palmą na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Cannes. Zdobywca Oscara za filmy „Władca Pierścieni Powró króla” odbierze nagrodę podczas ceremonii otwarcia festiwalu 2026, która odbędzie się 12 maja. Jakoś dla mnie to dziwne. Tak do końca końców, nie wiem, czy z jego filmografią zasłużył, aż na takie wyróżnienie.
Dzień spotkań. Jedno zaplanowane z MC i jego bliskimi. Miło, zabawnie, z planami. Drugie w biegu z byłym prezesem i jego dworkami. Ich bym prawie minął, dopiero w ostatniej chwili zrozumiałem, zobaczyłem, kto idzie zna przeciwka. Kilka słów i bye. Żadnego stresu, żadnych złych emocji.
Andrzej Chyra zagra papieża Jana Pawła II w najnowszym filmie Bertranda Bonello „Santo Subito!”. Chyba tylko Francuz mógł zdobyć się na taką odwagę. Dać rolę, trochę wbrew wizerunkowi. Trochę to smutne, jak polski rynek traktuję aktorów. Chyra wystąpi u boku Charlotte Rampling i Marka Ruffalo. Zaś Stanisława Dziwisza zagra Cezary Żak.
Film ma opowiadać o procesie kanonizacji papieża Jana Pawła II, Rampling wcieli się w postać amerykańskiej filozofki polskiego pochodzenia Anny Teresy Tymienieckiej, która od dawna przyjaźniła się intelektualnie z polskim papieżem, z którym wymieniała serdeczną korespondencję. Ruffalo wciela się w postać ojca Josepha Murolo, amerykańskiego księdza, którego Watykan wzywa, aby wystąpił w roli „adwokata diabła” w śledztwie dotyczącym życia papieża Jana Pawła II i jego potencjalnej drogi do świętości.
W ciągu ostatnich godzin wybitnie widać, jak tvn24 stracił kontakt ze swoim widzami. Najpierw materiały o śniegu, teraz o biednych turystach. A widzowie drą łacha. Były paradokumenty, teraz parawiadomości.
Noah Wyle tej nocy przeszedł do historii! Zdobył wszystkie pięć najważniejszych nagród aktorskich za rolę męską w jednym sezonie serialu telewizyjnego! Są to: Critics Choice Award, Emmy, Złoty Glob, Actor Award i Television Critics Association Award.
Oglądając tryumfatora ostatniego festiwalu polskich filmów fabularnych w Gdyni, czyli Ministrantów, poczułem, że kino moralnego niepokoju została reaktywowane.
Może w trochę gorszej formie, może więcej w tym humoru, ale nadal podobne klimaty. Czyli mamy biedę, jakąś szarość, niesprawiedliwość i nasz bohater, dzielnie walczy z systemem. Mimo, że wiatr piach mu sypię w oczy. To nie jest zły film, ale jak to bywa u Piotr Domalewski ( Cicha noc, Hiacynt) scenariuszowo brak takiego dociśnięcia. Tutaj np. wątek matki alkoholiczki jest topornie poprowadzony, no i Kamila Urzędowska dała wybitną chałturę. Chłopaki przyznaję kawał dobrej roboty widać. Jak na debiutantów to poradzili sobie bardzo dobrze. Jest kilka ciekawych spostrzeżeń, to, że rodzice i dzieci w dzisiejszych czasach to dwa światy. Choć jedni i drudzy mocno siedzący w Internecie. I jeśli akcja finału rozrywa się w niedzielę wielkanocną, to czemu żadna z rodzin nie przygotowuję się do tego święta. Przecież scena ze święceniem pokarmu też mogłaby być ciekawa.
Kocham Oscary. Noc, pod czas której są wręczane, to dla mnie najważniejsza noc w roku. Z ciekawością zatem sięgnąłem po książkę Michaela Schulmana Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami.
Nie jest to opowieść o Oscarach opisana rok po roku. Autor skupia się na jedenastu historiach, które albo zapowiadały zmiany, albo miały skandaliczny wydźwięk. Mamy więc między innymi historię stworzenia Akademii, nagrody wcale nie były pierwotnie jej głównym zadaniem, Oscary czasów II Wojny Światowej, walkę sióstr de Havilland, Fontaine. Rokw którym o Oscary rywalizowały dwa wielkie filmy Wszystko o Ewie i Bulwar Zachodzącego Słońca. Mroczne dzieję Oscarów czy czarna lista. Jak Miramax walczyło Oscary i jak to wpłynęło na dalsze losy nagród. Czyli jak widać całkiem niezły przekrój nie tylko historii narody Akademii, ale i całego Hollywood i filmu.
Macie takie książki, które jeszcze czytając, już macie ochotę ponownie się w nich zanurzyć? Ja przeżyłem to czytając właśnie tę. Schulman wspaniale toczy opowieść. Widać, jak ciężką pracę wykonał, by dotrzeć do różnych archiwów. Tak, by czytelnik otrzymał barwną i wciągającą historię. Czasami mamy kryminał, czasami dramat, a czasami komedię. Czyli wspaniały materiał na oscarowy film. Wielkie pieniądze i namiętności, intrygi, wszelkie zakulisowe gierki. Jak to wszystko wciąga. Autor ma świetny styl, z dużą dawką humoru, ironii i ciekawych spostrzeżeń. Jak dla mnie to chyba jedna z najlepszych książek o tej nagrodzie. O niebo, co j a mówię o galaktyki lepsza od tego co napisała Katarzyna Czajka-Kominiarczuk. Każdemu fanowi kina i jego twórców, gwiazd i rzecz jasna Oscarów, gorącą ją polecam.
Sentymentalny wieczór. Z pewną taką nieśmiałością i obawą, zarzuciłem wczoraj najnowszą odsłonę Muppet Show. Program miał już kilka reaktywacji, które próbowały uwspółcześniać format. Różne tego były efekty. Teraz postanowiono wrócić do formuły, która dała taki sukces 50 lat temu.
Znowu więc mamy teatr, gościa specjalnego, Sabrinę Carpenter, czerwoną kurtynę, znane postaci i widownię. Tym razem oprócz muppetów są i żywi ludzie, a wśród nich Maya Rudolph.
Od dziecka, byłem fanem tego programu, Miss Piggy, była jedną z moich pierwszy idolek. I po obejrzeniu tego odcinak ogólnie rzecz ujmując, jestem zadowolony. Postarano się oddać klimat tamtych odcinków. Mamy wiec fajne numery muzyczne, w tym i cover Queen, co można uznać za hołd pierwowzorowi. Znowu jest zabawnie, znowu Kermit jest zestresowaną żabą, Piggy divą, Statler i Waldorf nadal złośliwymi komentatorami. I znowu mamy zabawną parodię popularnego serialu ( Bridgertonowie).
Mogę przyznać, ze to ciekawy, zabawny powrót. Może i przemawia przez mnie sentymentalizm, ale dla mnie to było udane pól godziny oglądania. Oby, to był początek nowej serii. Bo zasługujemy, na takie show.
Taka normalna zima, dla wielu jednak może być wyjątkowa. Mam na myśli dzieciaki. Za ich życia, tak mroźnej i śnieżnej zimy nie było. I nawet teraz, mimo roztopów szaleją. Na jednym z trawników nadal jest spora zamarznięta kałuża. Widząc takie naturalne, małe lodowisko małolaty szaleją. Wchodzą, badają, ślizgają się. A, my taką radochę mieliśmy praktycznie każdego roku. A najfajniejsze to chyba były takie paski lodu, które spod śniegu się wyłaniały. I na nich się ruchem posuwistym poruszało.
Człowiek widzi newsa. Człowiek myśli, by podać go pewnym osobom. I nagle sobie człek uświadamia, że postanowił tego nie robić. Że ma dosyć bycia tym, który wiecznie zaczyna kontakt. I czasami może się czuć, że się narzuca. czas zdjąć skrzydełka z bucików, jakim obdarzył cię bóg greckiej mitologii, patron, twego znaku zodiaku. Bycie na odwyku bywa czasami ciężkie.
Panowie, Panie, święci i dranie, czas na owację na stojąco dla Ethana Hawke’a. A to za rolę w filmie Blue Moone.
Nie wiem, czy rola Lorenza Harta, autor tekstów piosenek, nie jest życiówka Hawke. To wymagająca i trudna rola. Z jednej strony ma na sobie sporo jest niemalże przez cały czas obecny na ekranie. Ta rola jest oparta na dialogach, słowie. Głownie siedzi, przechadza się, więc to też inna walka o uwagę widza. I to walka przez aktora wygrana. Jest wprost hipnotyczny.
Sam film jest teatralny, często mi to przeszkadza, ale nie w tym przypadku. Opowieść rozgrywa się w ciągu jednego wieczoru, w jednym miejscu, barze. O to jest wieczór premiery Oklahomy!, pierwszego musicalu, do którego muzykę napisał Richard Rodgers, wieloletni współpracownik bohatera, tylko, że teraz z innym partnerem. Lorenz już wie, ze to będzie sukces, mimo, że on tym przedstawieniem gardzi.
Jak dla mnie to film, opowieść o odrzuceniu. Bohater czuję się dorzucony zarówno przez wieloletniego przyjaciela, z którym odnosiły największe sukcesy, ale też, przez młodą kobietę, którą się zachwyca. To opowieść, też o walce ze swoim demonami, alkoholem.
Ten film, to nie tylko zachwycający Hawke, ale też świetni Bobby Cannavale jak barman Eddie, Andrew Scott jako Richard Rodgers i Margaret Qualley w roli Elizabeth Weiland. Plus ciekawa interpretacja Casablanki w tle.
Ciekawostki
Zdjęcia do filmu trwały około 15 dni, głównie w studiu filmowym w Dublinie w Irlandii.
To kolejna współpraca Richarda Linklatera i Ethana Hawke’a, kontynuująca kreatywne partnerstwo zapoczątkowane w latach 90.
Oryginalna broadwayowska produkcja musicalu Oklahoma! autorstwa Richarda Rogersa i Oscara Hammersteina miała premierę 31 marca 1943 roku i została wystawiona rekordową wówczas liczbę 2212 przedstawień. Wśród licznych nagród znalazła się specjalna Nagroda Pulitzera – musical ten jako pierwszy w historii został uhonorowany taką nagrodą.
Lorenz Hart radzi „George’owi Hillowi”, który wciela się w rolę przyszłego filmowca George’a Roya Hilla, by stawiał przyjaźń ponad romans. Hill później wyreżyserował „Butch Cassidy i Sundance Kid” (1969) oraz „Żądło” (1973), oba filmy koncentrujące się na męskim partnerstwie i przyjaźni.